sobota, 24 grudnia 2016

Have yourself a merry little Christmas


Moi drodzy, z okazji świąt Bożego Narodzenia pragnę życzyć Wam wszystkiego najlepszego, przede wszystkim doskonałego zdrowia, a także spokojnego i radosnego czasu spędzonego w gronie najbliższych :) 




W tym świątecznym nastroju jako podkład muzyczny polecam piosenkę w wykonaniu Jessica - Have yourself a merry little Christmas


Magia świąt spędzanych w gronie najbliższych i obdarowywania się prezentami, w tym roku spłynęła na rudowłosą Basicsową Steffie i Supermana.




A po wymianie prezentów mieli okazję nacieszyć się ciepłem kominka.



Ostatnio miałam okazję obejrzeć na innych blogach i stronach przewspaniałe, doskonale wykonanie kominki dla lalek, aż mi trochę głupio było pokazywać swoją sklejkę. Jednak kominek marzył mi się od zeszłego roku, nie mogę więc go pominąć. Żałuję tylko że zabrakło czasu na uszycie skarpet zawieszanych przy kominku. Może za rok... :)


sobota, 17 grudnia 2016

Love Me The Same

Lonion z Dollsforum wysłała do mnie do rerootu główkę Teresy z serii Made To Move, która cierpiała na poważną odmianę klejgluta, nieustannie wypływającego i skutkującego przetłuszczaniem włosów. Zgodnie z życzeniem właścicielki, Teresa zapuściła dłuższe proste włosy i zmieniła ich kolor na śnieżno białe. Za zgodą lonion Teresa przed wyruszeniem do domu wzięła udział w mini sesji zdjęciowej.


I pytanie, które się nasuwa po zmianie: Would you love me the same?






Włosy po reroocie zostały umyte, potraktowane odżywką i pozostawione do wyschnięcia. Nie płukałam ich we wrzątku, nie prostowałam w żaden sposób, dalszą stylizację pozostawiłam w rękach lonion. Dlatego też prezentowana na zdjęciach fryzura jest uniesiona i puszysta.





sobota, 3 grudnia 2016

Red Carpet - MAMA 2016

Jak co roku 2 grudnia odbyła się jedna z największych w kpopowym świecie (świecie koreańskiego popu) gala z nagrodami - Mnet Asian Music Awards, czyli MAMA 2016. W tym roku moimi lalkowymi przedstawicielami na niej byli: nowo przybyła Lea Basics oraz Finnick.


Na czerwonym dywanie oboje wystąpili w klasycznej czerni. Nie ukrywam, że zdecydowały względy praktyczne, szykowali się w pośpiech na ostatnią chwilę ;)




Gala MAMA co roku obfituje w widowiskowe występy i wyjątkowe kolaboracje. Pod nazwami wykonawców i piosenek będę umieszczała linki do występów, jeśli ktoś miałby chęć obejrzeć. Jest ich jednak tak wiele, że nie o wszystkich wspomnę. 

Od początku imprezy oczekiwania wzrosły, gdy wysoko poprzeczkę postawił młody i utalentowany Taemin z zespołu Shinee (nagroda za najlepszy solowy występ taneczny), występując z mixem swoich piosenek: Guess Who + Soldier + Goodbye.


Uroczy wspólny występ dali boysband Seventeen (nagroda w kategorii World Performer)  wraz z girlsbandem Gfriend (który zdobył nagrodę za najlepszą choreografię żeńską).


Pierwszy raz na żywo mieliśmy okazję zobaczyć duet Baekhyuna z EXO wraz z Suzy z Miss A, w nastrojowej i romantycznej piosence "Dream", która wygrała nagrodę w kategorii najlepsza kolaboracja. 


Przenosząc się do krainy słodyczy wspólne występy dały girlsbandy I.O.I (nagroda dla najlepszego debiutującego zespołu żeńskiego) oraz TWICE (nagroda dla najlepszego żeńskiego zespołu oraz najlepszej piosenki roku "Cheer Up")


Klimat zmienił się na mroczniejszy przy występie BTS (nagrody za najlepszą choreografię boysbandu oraz jedna z najważniejszych dla artysty roku) w konwencji Boys meet Evil, z piosenkami "Blood Sweat&Tears" oraz energetycznym "Fire". A później zespół, który zdobył nagrodę z kategorii Worldwide Favorite Artist - GOT7 z Hard Carry.


Piękną balladę "Rain" zaśpiewała Taeyeon z Girls Generation (wygrała też nagrodę dla najlepszej solistki)


W innych ciekawych kolaboracjach wystąpił Eric Nam z Timbalandem, a także pojawił się gościnnie Wiz Khalifa, z którym cała widownia i artyści śpiewali "See You Again" :)


Na koniec imprezy pozostał widowiskowy występ mojego ulubionego zespołu EXO, z piosenkami Transformer i Monster. Zdobyli również nagrody Best Asian Style (wg ilości tweetów w czasie trwania emisji z czerwonego dywanu), nagrodę dla najlepszego boysbandu oraz jedną z najważniejszych za album roku.



Tegoroczna gala była dość udana, ale jednak nie przyniosła tak dużych emocji jak zeszłoroczna, o której możecie poczytać w poście "Matylda na gali MAMA 2015". Nikt się nie spodziewał, że rok temu widzieliśmy po raz ostatni występ mojego kochanego zespołu 2ne1, o którym tu wspominałam i na którym się często inspirowałam. Nikt nie podejrzewał, że rok 2016 przyniesie najpierw odejście Minzy z zespołu, a ostatecznie jego rozwiązanie i odejście Bom z wytwórni. Tak to jest, że nigdy w pełni nie doceniamy wydarzeń, które z czasem okazuje się, że były tymi ostatnimi. Gdy je przeżywamy nie zdajemy sobie sprawy że są ostatnie i jak będą cenne po czasie.

sobota, 26 listopada 2016

Very very very colorful

Odkąd pojawiły się ciałka typu Made to Move z bardziej zaawansowaną artykulacją niż dotychczasowa u lalek od Mattela, przygarnęłam ich już kilkanaście sztuk. Większość jednak szybko ulegała dekapitacji i była ledwie dawczyniami ciałka dla innych moich lalek. Jak dotąd na blogu pokazała się tylko jedna z nich - Elegancka Lea MtM. Dziś chciałabym pokazać najbardziej podstawową z lalek MtM - Barbie, o popularnym ostatnio moldzie Millie.


Jak widzicie, przewidziałam dla niej bardzo kolorowy koncept, a najlepszym podkładem muzycznym będzie do niego mega pozytywna piosenka I.O.I. - Very very very ;)



Barbie przeszła reroot z nici, do którego wybrałam dwa kolory: błękitny i jasno różowy. Moim zdaniem takie połączenie kolorów przypomina kolory gumy balonowej i jest bardzo słodkie, dlatego zainscenizowana dioramka również jest w słodkich i kolorowych barwach.


Żeby słodyczy stało się zadość, Barbie towarzyszą dwa urocze pieski :)
Nie znam się, jeden z nich to chyba Little Pet Shop. Oba trafiły do mnie przypadkiem z jakichś paczkach z dodatkami dla lalek.





Barbie na pewno nie zagości u mnie na dłużej, ale miło było poświęcić jej chwilkę i dać własną sesję zdjęciową. Mam nadzieję, że Wam również się podobało :)
Pozdrawiam!

poniedziałek, 31 października 2016

Halloween Monster

Bardzo się cieszę mogąc przedstawić dzisiejszy post, owoc mojej 3 dniowej wytężonej pracy. Nie jest to idealny lalkowy projekt, nie ukrywam, że przygotowywany był w pośpiechu, ale za to dostarczył mi tak wiele zabawy, że bez względu na efekty jestem z niego niezwykle zadowolona i dumna ;D

Przedstawiam Halloween pełne potworków zebranych przeze mnie ;D



Piosenka, która przy tej okazji jest absolutnie konieczna do odsłuchania to Big Bang - Monster


"I love you baby I’m not a monster"

Powolne plany na kostiumy halloweenowe zaczęły się pojawiać już kilka tygodni temu.
Prace zaczęłam jednak dopiero w sobotę, od zrobienia makiety przedstawiającej kreskówkowy cmentarz. 


Obowiązkową postacią i najłatwiejszą do "ubrania" była Mumia :)
Przy okazji ciekawe, czy ktoś zgadnie kto się kryje pod tymi bandażami?


Mumia zapałała gorącym uczuciem do RIP Freaky Barbie, chyba mają wspólne korzenie ;)


Na imprezę Halloweenową przybyła też Piratka - SIS Trichelle.


Zastanawiając się nad kolejnymi typowymi kostiumami, oczywistym wyborem był Anioł. 
U mnie w tym wydaniu zstąpiła z nieba blond Stardoll. 


Jej kostium był najbardziej pracochłonny zarówno ze względu na skrzydła, które wymagały stelażu, wyklejania piórami, jak i kłopotliwe do uszycia body oraz pas z piórami. Próbowałam kierować się różnymi tutorialami z internetu, ale jak zwykle wszystko wyszło w dość eksperymentalny sposób.


Aby zachować równowagę we wszechświecie, tam gdzie Anioł musiał się pojawić także upadły odpowiednik - Diabeł. 


Do tej roli zaangażowałam Kena Basics,. Stwierdzam, że chyba lubi imprezy, ponieważ pojawia się tylko z okazji Bożego Narodzenia czy Halloween.
Wymalowałam go tatuażami (wzory dość przypadkowe, proszę nie dopatrywać się w nich ukrytego znaczenia), przymocowałam rogi, ogon, wręczyłam widły i łańcuch.


Te dwa przeciwieństwa zdecydowanie się przyciągają. I tak ładnie pozują razem :)



Co to byłoby za Halloween bez prawdziwego wampira? I nie mam tu na myśli iskrzących w słońcu Zmierzchowych postaci, ale samego Hrabiego Draculę (chociaż przyznaję,, wykorzystałam Zmierzchowego Emmetta ;P).


W tej scenerii Hrabia Dracula czuł się jak w domu.


Dość niespodziewaną postacią okazał się Tygrysek/Kotek - sama nie wiem. Pomysł nie był sprecyzowany i efekt również nie jest, po prostu zawitała i się wkręciła na imprezę ;D



Całe towarzystwo, choć niedobrane, bawiło się świetnie, a ja przy aranżowaniu tej scenki bawiłam się jeszcze lepiej ;D









"I need you baby I’m not a monster
(...)
I think I'm sick, I think I'm sick"