Mam dziś ogromną przyjemność przedstawić Wam piękną postać, która u mnie ostatnio gościła. Jest to lalka Wioli, która trafiła do mnie do rerootu. Pomysł na odratowanie lalki i wybór koloru włosów całkowicie należały do Wioli i ogromnie gratuluję jej tego wyboru, nawet nie spodziewałam się, że tej lalce tak niesamowicie podpasuje jasnoróżowy kolor włosów.
Jest to prawdopodobnie jedna z lalek z serii SIS - So In Style. Obecnie są już rzadko spotykane, tym bardziej cieszę się, że mogłam pomóc odratować jedną z nich.
Zapraszam na spam zdjęciowy i proponuję tematycznie piosenkę nowego, niesamowicie utalentowanego girlsbandu Purple Kiss - Ponzona
Bardzo się cieszę mogąc przedstawić dzisiejszy post, owoc mojej 3 dniowej wytężonej pracy. Nie jest to idealny lalkowy projekt, nie ukrywam, że przygotowywany był w pośpiechu, ale za to dostarczył mi tak wiele zabawy, że bez względu na efekty jestem z niego niezwykle zadowolona i dumna ;D
Piosenka, która przy tej okazji jest absolutnie konieczna do odsłuchania to Big Bang - Monster
"I love you baby I’m not a monster"
Powolne plany na kostiumy halloweenowe zaczęły się pojawiać już kilka tygodni temu.
Prace zaczęłam jednak dopiero w sobotę, od zrobienia makiety przedstawiającej kreskówkowy cmentarz.
Obowiązkową postacią i najłatwiejszą do "ubrania" była Mumia :)
Przy okazji ciekawe, czy ktoś zgadnie kto się kryje pod tymi bandażami?
Mumia zapałała gorącym uczuciem do RIP Freaky Barbie, chyba mają wspólne korzenie ;)
Na imprezę Halloweenową przybyła też Piratka - SIS Trichelle.
Zastanawiając się nad kolejnymi typowymi kostiumami, oczywistym wyborem był Anioł.
U mnie w tym wydaniu zstąpiła z nieba blond Stardoll.
Jej kostium był najbardziej pracochłonny zarówno ze względu na skrzydła, które wymagały stelażu, wyklejania piórami, jak i kłopotliwe do uszycia body oraz pas z piórami. Próbowałam kierować się różnymi tutorialami z internetu, ale jak zwykle wszystko wyszło w dość eksperymentalny sposób.
Aby zachować równowagę we wszechświecie, tam gdzie Anioł musiał się pojawić także upadły odpowiednik - Diabeł.
Do tej roli zaangażowałam Kena Basics,. Stwierdzam, że chyba lubi imprezy, ponieważ pojawia się tylko z okazji Bożego Narodzenia czy Halloween.
Wymalowałam go tatuażami (wzory dość przypadkowe, proszę nie dopatrywać się w nich ukrytego znaczenia), przymocowałam rogi, ogon, wręczyłam widły i łańcuch.
Te dwa przeciwieństwa zdecydowanie się przyciągają. I tak ładnie pozują razem :)
Co to byłoby za Halloween bez prawdziwego wampira? I nie mam tu na myśli iskrzących w słońcu Zmierzchowych postaci, ale samego Hrabiego Draculę (chociaż przyznaję,, wykorzystałam Zmierzchowego Emmetta ;P).
W tej scenerii Hrabia Dracula czuł się jak w domu.
Dość niespodziewaną postacią okazał się Tygrysek/Kotek - sama nie wiem. Pomysł nie był sprecyzowany i efekt również nie jest, po prostu zawitała i się wkręciła na imprezę ;D
Całe towarzystwo, choć niedobrane, bawiło się świetnie, a ja przy aranżowaniu tej scenki bawiłam się jeszcze lepiej ;D
Notka na szybko i po ciemku, tradycyjnie w środku nocy o północy, ale koniecznie w tym świątecznym klimacie chciałam zdążyć z życzeniami.
Wszystkiego najlepszego z okazji Świąt i nadchodzącego Nowego Roku, aby każdy przy rodzinnym stole znalazł chwilę wytchnienia od codziennego pędu i wspaniałe, najlepiej lalkowe, prezenty pod choinką ;D
Przy okazji pakowania prezentów dla moich bliskich, coś skapnęło też dla lalek, Basicsowy Juan, blond Stardollka przechrzczona na Serenę (ponieważ przypomina mi postać z serialu "Plotkara") i Basicsowa Ruda pierwsi dorwali stertę kolorowych paczuszek pod choinką ;D
* Sweterki dziewczyn made by me :)
I poniżej jeden z moich prezentów gwiazdkowych Grace S.I.S. ;D
Ostatnio koszę moją Wishlistę i odhaczam kolejne zdobycze. Tym razem przedstawię Wam Kena Texas A&M University African-American, prawdziwie amerykańskiego chłopca, który przybył do mnie aż zza oceanu, oraz jego towarzyszkę, która cierpliwie go oczekiwała, Karę SIS Rocawear. I gdy tak myślę o tych dwóch postaciach, to od razu przypomniały mi się cytowane na wstępie piosenki, niezapomniane z wakacji 2007 i 2008, ależ się wtedy działo ;D
Kara w oryginalnym wydaniu nie zachwycała, oczywiste więc było, że wymaga drobnego tunningu, gdyż ta dziewczyna ma potencjał i ukryty pazur. Przede wszystkim zdjęłam jej te dziecięce ubranka i zmieniłam styl, rozplotłam kucyczka i zmyłam absurdalnie różowo-fioletowe usta.
Amerykański chłopiec w oryginalnym wydaniu jak wyglądał, to chyba każdy wie, niczym pielęgniarz na biało cały ubrany. Dostał więc nowe ciuszki przed spotkaniem ze swoją dziewczyną. Oczywiście kupione, bo sama chyba nigdy nie nauczę się tak szyć.