Zaczęłam nowy rok 2022 z wielkim entuzjazmem do lalkowego hobby, pełna pomysłów i weny. Tak więc, dopóki ten stan trwa, przystąpiłam do pracy i zainspirowana pomysłami My Foggy Stuff, zaprojektowałam swój własny kalendarz na 2022 rok w skali lalkowej. Wykorzystałam do tego ulubione zdjęcia z postów z poprzedniego roku.
Każdy kto ma chęć wydrukować taki kalendarz dla swoich lalek, może pobrać mój pierwszy amatorski projekt zamieszczony na dysku pod tym linkiem: 2022 Calendar.
Nie wiem jak u Was, ale dla mnie rok 2022 będzie ogromnym wyzwaniem, pełnym ważnych wydarzeń i przyniesie duże zmiany. Tak więc warto pilnować grafiku z nowym kalendarzem :)
Piosenka polecona przez Kaia z EXO, którą zaczęłam ten rok równo o 0:00: EXO - Peter Pan
"As the hands of the clock spun, how much would have changed?
I turn to the final page in which you are written.
But I don’t have the courage to read on, I will erase the sad writing.
Our story won’t end.
Because we will meet again."
Czy rozpoznajecie zdjęcia wybrane do kalendarza? :)
Ten post miał się pojawić oczywiście w grudniu, nawet przed świątecznym postem, ale okoliczności sprawiły, że czar i atmosfera prysła, nie wydarzył się Cud w Grudniu (Miracles in December). Ze względu na tragedię w świecie fanów kpopu, która również i mnie mocno dotknęła, porzuciłam przygotowania i później trudno było mi do nich powrócić. Uznałam jednak, że warto dokończyć, chociaż nie będzie tak jak planowałam, chociaż nie udało mi się uchwycić tego co chciałam, to od dawna chciałam zrobić ten projekt, więc pokażę go takim jaki wyszedł po prostu.
Od 2013 roku grudzień i okres świąt nabrały szczególnej magii dla mnie, a wszystko za sprawą cudu jaki sprezentował zespół EXO, wydając album "Miracles in December". Zawsze, gdy spada pierwszy śnieg obowiązkowo słucham ich piosenki "First Snow", nie ma pakowania prezentów bez "The Star", czy świąt bez "Christmas Day", a gdy zrobi się nostalgicznie daję się ponieść "My turn to cry".
Gdy zaczynam przygotowywać się do świąt wałkuję na replayu wszystkie ich świąteczne albumy z kolejnych lat, ale "Miracles in December" jest szczególną piosenką. Nawet nie skupiając się na tłumaczeniu tekstu, sama melodia i wokale, nierozerwalnie kojarzą mi się z zimą 2013 roku, końcem roku, który wiele zmienił w moim życiu, m.in. był początkiem dwóch hobby które uwielbiam: lalek i kpopu :) Słuchając MiD, zawsze więc wracam pamięcią do tamtego grudnia.
Czy kojarzycie serial Charmed? Historia trzech sióstr Halliwell, które dowiadują się, że odziedziczyły magiczne moce i są Czarodziejkami. Dziewczyny próbują połączyć normalne życie z magiczną misją unicestwiania demonów i ratowania niewinnych. Siostry mieszkają razem w starej rodzinnej posiadłości, w której każdy kąt skrywa magiczne tajemnice. Dziś zajrzymy na strych, miejsce które stanowi "kwaterę główną" dobrych czarodziejek.
Każda profesjonalna czarodziejka powinna znać tajniki sporządzania eliksirów.
Czasem przydaje się także umiejętność wróżenia z kryształowej kuli.
Siostry posiadają rodzinną księgę - Book of Shadows, zawierającą wiedzę magiczną zebraną przez pokolenia czarownic z rodu Halliwell.
Księga pełna jest informacji o czyhających demonach, metodach ich unicestwienia oraz przydatnych drobnych zaklęciach.
Korzystając z odziedziczonych mocy, siostry mogą czasem naginać a nawet przekraczać granice światów. Tabliczka Quija stanowi dobre narzędzie do komunikacji z duchami.
"Lustereczko powiedz przecie,
któremu demonowi dziś mamy dokopać?"
Uwaga, to nie cukierki, kredens skrywa nietypowe składniki.
Przed walką z demonami warto sięgnąć po wybuchowe eliksiry.
I wystarczy tylko wywróżyć gdzie znajduje się nikczemny demon.
Przodkowie mogą być dumni :)
Sekretem mocy Czarodziejek nie jest jednak ani księga, ani eliksiry ani inne magiczne przedmioty. To co sprawiło, że są najsilniejszymi dobrymi czarodziejkami na świecie, to Moc Trzech, opierająca się na silnych siostrzanych relacjach.
I niech żaden demon nie odważy się podskoczyć, bo zginie marnie.
Ostatnio eksperymentuję z rerootami akrylową włóczką. Po reroocie Superstarki, zainspirowana różnymi tutorialami z YT, pokusiłam się o wykorzystanie włóczki do stworzenia peruki dla lalki czyli tzw. wigu. Modelkami zostały trzy lalki z serii MtM, których główki leżały nieużywane. Panny chętnie ścięły swoje przetłuszczone włoski i wyrzuciły z głowy klejgluta. A efekty możecie zobaczyć poniżej.
Ładne wigi robi też i demonstruje proces na YT Mozekyto.
Wigi mojego autorstwa nie są idealne, nie szło to tak gładko jak na tutorialach. Wady i niedoróbki są widoczne na zdjęciach. Kolejność niżej przedstawionych trzech panien jest zgodna z kolejnością tworzenia wigów.
Na pierwszy ogień poszła różowa peruka dla Neko i wyszła najsłabiej.
Niestety wycięłam ją zbyt wysoko, przez co przy przesuwaniu się peruki, czasem odsłania ona dziurki po oryginalnych włoskach. Starałam się zrobić przedziałek z tutorialu, który wg założeń miał ukrywać klejenie. Natomiast w praktyce, układając na szczycie włoski i zaczesując je, posklejały się te wszystkie warstwy i nie dość, że wyszło grubo, to wyraźnie widoczne są sklejone place.
Druga peruka była dla Barbie. Postawiłam na krótką fryzurkę, ponieważ przy pierwszej zauważyłam, że te pasma włosków są za cienkie i po wyczesywaniu są rzadsze na końcach. Chciałam też sprawdzić jak wyjdzie grzywka. Niestety na samym czubku zabrakło mi materiału. Gdybym grzywkę teraz robiła drugi raz, przykleiłabym dodatkową warstwę włosków.
Trzecia była Teresa. Starałam się uratować dla niej jak najdłuższe pasma włóczki, ale to trudne, bo przy rozczesywaniu mnóstwo ich wychodzi. Pasma włosków starałam się też przyciąć jak najbliżej linii klejenia, aby sklejonych placków było jak najmniej. Poddałam się też przy przedziałku, zamiast zrobić go wg tutorialu, zrobiłam go po swojemu.
I tak to wyszło :)
A tu panny po zdjęciu wigów: "Jaki kolor teraz wybrać?"
Wśród moich odkopanych kilka lat temu lalek staruszek, znalazła się Barbie Sweetheart o moldzie superstar. Była to moja pierwsza oryginalna Barbie od Mattel, kupiona jakoś w '97 lub '98 roku przez moją kochaną Babcię, w supermarkecie, który pewnie niewielu pamięta - HIT. Moja jedyna superstarka, ale jak sama nazwa zobowiązuje, była główną gwiazdą mojej dziecięcej kolekcji. Przez lata doświadczyła wiele i została odstawiona na bok ze względu na pojawiające się nowsze modele. Mimo wszystko dzielnie przetrwała. 4 lata temu zaprezentowała się w opłakanym stanie i przez ostatnie lata goła główka przeleżała gdzieś w szufladzie. Jednak superstarki się nie poddają, moja wciąż budziła we mnie ciepłe wspomnienia i zasłużyła na totalną metamorfozę.
Superstarka miała powycierany makijaż i plamy od eksperymentów z markerem, najpierw przeleżała 2 tygodnie z maseczką z Benzacne, a później poprawiłam jej makijaż oczu i ust farbkami akrylowymi.
Przy okazji po raz pierwszy wypróbowałam reroot z włóczki akrylowej.
Bardzo szybko się go wykonuje, materiał jest tani i łatwo dostępny, można wybrać z szerokiej palety kolorów. Fryzurka bardzo wdzięcznie się układa, chociaż nie jest wskazane częste rozczesywanie i przeczesywanie włosów.
Mam słabość do flocka, więc dodałam go również do tej fryzurki, korzystając z tego samego materiału. Kłaczki które wyczesałam rozczesując włóczkę, pocięłam drobniutko na flock.
Superstarka otrzymała nową biżuterię made by me i letnią sukienkę-tunikę.